,,Dobra świeca powinna być niczym dobre perfumy” - e‑commerce w branży kraftowej

Kiedy właściciele Flamqi szukali pomysłu na biznes, nie spodziewali się, że mają go na wyciągnięcie ręki. Po miesiącach wnikliwych analiz zdecydowali się, na rozpoczęcie działalność w branży zapachowej. Świece produkują z rzepaku, z którym są emocjonalnie związani. To właśnie uprawą rzepaku zajmowali się ich ojcowie. Poznaj historię Flamqi i dowiedz się, dlaczego czasem warto zaufać przeznaczeniu.

Zaczęło się od rzepaku

Założyciele Flamqi poznali się w dzieciństwie dzięki swoim ojcom - rolnikom uprawiającym rzepak. Przez lata ich drogi łączyły się i rozchodziły aż do momentu, w który postanowili zostać małżeństwem.

Na naszej stronie można nawet zobaczyć zdjęcie, kiedy tańczymy razem poloneza na zakończenie podstawówki. Po latach zostaliśmy małżeństwem. Wiedzieliśmy też, że chcemy razem pracować - wspomina Joanna Kwiecień.

Research podstawą sukcesu Flamqi

Zanim właściciele Flamqi założyli firmę, obserwowali rynek. Zauważyli na nim zjawisko, które nazwali falami kraftu.

Okazało się, że branża zapachowa była jedną z niewielu, do których fala kraftu jeszcze nie dotarła. - Stwierdziliśmy, że na tym polu zapachowym postaramy się też tę rękawicę dużym firmom rzucić - opowiada współzałożyciel Flamqi.

Po wybraniu branży właściciele Flamqi rozpoczęli jej analizę. Zauważyli, że świece są wykonywane przede wszystkim z parafiny. Trafiliśmy na informację, że wosk można zrobić także z rzepaku i wtedy wszystko kliknęło - mówi Joanna Kwiecień.

- Szybko jednak okazało się, dlaczego rzepak jest praktycznie nieobecny na rynku. Jest to surowiec kapryśny i wymagający ujarzmienia. Po sześciu miesiącach testów wypuściliśmy na rynek Flamqę, czyli wegańską, rzepakową świecę o minimalnym śladzie węglowym - dodaje współwłaścicielka.

“ Niewybranie IdoSell było naszym pierwszym biznesowym błędem.”
Zdjęcie produktu

,,Wiedzieliśmy, że Flamqa będzie brandem w 100% e‑commerce’owym”

Decydując się na prowadzenie sklepu internetowego, właściciele zastanawiali się nad powierzeniem go w ręce IdoSell. Zdecydowali się jednak na prostsze narzędzie.

Niewybranie IdoSell było naszym pierwszym biznesowym błędem. Stwierdziliśmy, że IdoSell jest tak napakowany narzędziami, że nie będziemy w stanie ich wszystkich wykorzystać, że de facto ich nie potrzebujemy - mówi Michał Kwiecień.

Flamqa rozwijała się dynamicznie. Dlatego już po roku firma nawiązała współpracę z IdoSell. Zaczęło nam brakować funkcjonalności, które IdoSell ma - tłumaczy współwłaściciel Flamqi.

- Dzięki IdoSell zbudowaliśmy swój własny system afiliacyjny, mogliśmy zacząć zarządzać magazynem (…). Mogliśmy zintegrować się z fullfilmentem i przejść na zewnętrzny magazyn - wylicza Michał Kwiecień. - I to był game changer, taki naprawdę kamień milowy w rozwoju Flamqi.

Założyciele Flamqi cieszą się, że mogli zamienić koszty stałe na zmienne. Podkreślają również, że cenią sobie model SaaS.

- Po prostu opłacamy comiesięczny abonament i grono profesjonalistów zajmuje się naszym sklepem. A my nie musimy martwić się tym, czy update wtyczki do płatności wysypie nam wtyczkę do kurierów. Nad tym czuwa grono profesjonalistów, do których co istotne można zawsze zadzwonić i którzy szybko odpisują na maile. Reasumując, oddajemy sklep (…) w ręce profesjonalistów, a sami robimy to, co potrafimy najlepiej.

Międzynarodowe ambicje, wspierane przez IdoSell

Flamqa ma stać się marką rozpoznawalną w Europie. Właściciele chcą, by budziła pozytywne skojarzenia z Polską. - IdoSell daje nam wszystkie potrzebne narzędzia do ekspansji na rynki europejskie. A co może bardziej istotne (…) dzieli się wiedzą na temat tego, jak na poszczególne rynki ekspandować.

Powiązane treści