Najlepsze rozwiązania do sprzedaży w internecie
Blog produktowy
IdoSell

Ewolucja e-commerce. Przyszłość zaczyna się teraz, jak za nią nadążyć?

Świat zamienił podejście do robienia zakupów. Powstanie sklepów internetowych spowodowało, że ludzie zaczęli mieć większy wybór. Dzięki rozwojowi nowych technologii mogą kupować przedmioty pochodzące z każdego miejsca na ziemi i to z własnego domu, tramwaju czy też pracy. Digitalizacja sprzedaży pociągnęła za sobą rozwój kanałów, które ją umożliwiają. I choć ścieżka tej ewolucji była dość wyboista, dziś jesteśmy na etapie dojrzałości cyfrowej zarówno przedsiębiorców, jak i platform SaaS czy marketplace’ów. Jak jednak do tego doszło? Jaka jest przyszłość e-commerce? Co oznacza e-commerce 3.0 i jaki tkwi w nim potencjał? Postaramy się odpowiedzieć na te pytania.

E-commerce 1.0

Pierwsze kroki e-commerce to tak naprawdę odkrywanie potencjału internetu. Sklepy, które powstawały ponad 20 lat temu tak naprawdę były odwzorowaniem klasycznej sprzedaży i zaledwie dodatkiem do sklepów stacjonarnych. W pewnym momencie przedsiębiorcy zaczęli dostrzegać, że e-sklepy mogą być odpowiedzią na słabe punkty handlu stacjonarnego. Do rozpoczęcia sprzedaży w sieci nie były im potrzebne lokale, szeroko rozbudowana reklama czy też przedstawiciele handlowi. W sieci eliminowali także długi, skomplikowany i często nieefektywny proces sprzedaży offline. Dodatkowo e-commerce pozwalało im na dotarcie do znacznie większej liczby potencjalnych klientów. Szybko okazało się, że w e-handlu też można odnieść sukces. Kluczową rolę odegrała tu możliwość ekspansji. Coraz więcej podmiotów zaczęło decydować się na otwarcie e-biznesów. Pomimo tego handlowcy nie wychodzili poza tradycyjny model kupno-sprzedaż.

E-commerce 2.0

Po roku 2000 potrzeba zorientowania sprzedaży na klienta zaczęła przekształcać model 1.0 w 2.0. Przedsiębiorcy dodtrzegli, że samo uruchomienie e-sklepu nie wystarczy. Zauważyli, że klienci chcą czegoś więcej niż tylko możliwości złożenia zamówienia online. Sklepy internetowe musiały przejść metamorfozę i zamienić się w portale multimedialne, które nie tylko oferują produkty, ale też angażują użytkownika w proces zakupowy i przekonują go, żeby podążał za impulsem. Klienci chcieli zobaczyć historię swoich zamówień, rekomendacje produktów, łatwych systemów płatności, połączenia z mediami społecznościowymi, możliwości robienia zakupów przez całą dobę (również na urządzeniach mobilnych) i jak najlepszej ceny – czyli całego doświadczenia, a nie tylko jednowymiarowego kanału sprzedaży. Żeby to zapewnić, przedsiębiorcy zaczęli szukać nowych, zaawansowanych technologicznie funkcji. Takich, które dadzą klientom jak największą samodzielność podczas zakupów. Model e-commerce 2.0 skoncentrował się na poprawie doświadczanie klientów. To zaś zwiększyło zaufanie użytkowników do sprzedaży internetowej, zyski e-sklepów i zapewniło ogromny rozwój platformom dostarczającym rozwiązania dla e-commerce.

E-commerce 3.0

Już w 2013 roku zagraniczne portale przewidywały, że wchodzimy w erę e-commerce 3.0., w której prym wiodą urządzenia mobilne, media społecznościowe i omnichannel. W tym modelu dochodzi do udoskonalenia tego, co zostało zbudowane w e-commerce 2.0. Rozwój dokonał się na polach bezproblemowej obsługi klienta, szybkości dokonywania transakcji i uproszczenia ścieżki zakupowej. To wymagało zbudowania sklepów solidnych, zaawansowanych technologicznie i jeszcze bardziej zorientowanych na klienta. E-commerce 3.0 jest modelem pełnej dojrzałości cyfrowej. Dlatego też firmy zaczęły szukać platform trzeciej generacji, które zapewnią im bezawaryjną infrastrukturę, zwiększenie konwersji, spokojną sprzedaż, dobrą infrastrukturę, połączenie sklepów online i offline, większą personalizację, rozwinięcie cyfrowych strategii, a tym samym lepszą obsługę i zachowanie klienta. Model 3.0 jest dostosowany do stale zmieniającego się krajobrazu cyfrowego świata. Pozwala na rozszerzenie działalności na różne rynki, śledzenie klientów, którzy korzystają z różnych urządzeń i analizę potrzeb kupujących. Social media, śledzenie, remarketing, inteligentne reklamy Google, chatboty – to wszystko sprawia, że przedsiębiorcy mają większą interakcję z klientami i mogą zbudować ekosystemy, które pozwolą im szybko reagować na zmiany i potrzeby klientów. Nowe oblicze e-commerce koncentruje się na doświadczeniu użytkowników, co powoduje wyjście na pierwszy plan User Experience. Sklepy tej generacji dostrzegają potencjał nowych sposobów konsumpcji.

Kto to udźwignie?

Świat, w którym osadzony jest model 3.0 sprawia, że do prowadzenia i rozwoju e-biznesu potrzebne są solidne i nowoczesne platformy e-commerce, które korzystają z rozwiązań, w którym mocny back-end jest oddzielony od front-endu (łączą się za pomocą API). Tylko takie rozwiązania będą w stanie obsłużyć rosnącą z roku na rok sprzedaż.
Headless frontend to oprogramowanie, które nie ma interfejsu graficznego, czyli front-endu czyli oddzielenie zewnętrznej warstwy danej strony (tego, co widzą użytkownicy), od back-endu, czyli panelu do zarządzania contentem. W oprogramowaniu Headless frontend komunikacja między front-endem i back-endem odbywa się poprzez interfejs programowania aplikacji. W związku z tym Headless składa się z bazy danych, Api i panelu administracyjnego. Dzięki temu dane, które są przechowywane w bazie i front end są kompatybilne, ale nie mają na siebie bezpośredniego wpływu.
To rozwiązanie pozwala stworzyć dla stron dowolną warstwę wizualną i nieograniczoną liczbę wariantów, szybkie działanie i dodawanie wielu narzędzi, bez większych problemów. Kolejna zaleta Headless Frontend to możliwość czytelnego przedstawienia treści, które dodajemy, na różnych urządzeniach jednocześnie. Treść, którą wprowadzamy do back endu, wygląda dobrze zarówno na stronie, blogu i aplikacji mobilnej. Pozwala on również na wprowadzenie zmian w systemie, bez wpływu na warstwę wizualną. Jednak przede wszystkim headless frontend to znacznie większe bezpieczeństwo w przechowywaniu informacji. Dzięki temu, że warstwa wizualna jest „odcięta” (osadzona na innym serwerze niż back-end), mamy większą ochronę danych, a rozmaite aplikacje i wtyczki nie mają wpływu na naszą stronę.
To jak frontend i backend wpływają na siebie, można porównać do napędu hybrydowego w samochodzie. W hybrydach silnik spalinowy pracuje z równą prędkością i ładuje akumulator. Z wyprodukowanej energii korzysta z kolei silnik elektryczny. Baza danych i panel administracyjny są jak silnik spalinowy. Pracują one nieustannie z równą prędkością. Z kolei frontend jako osobna baza danych (czyli silnik hybrydowy), bierze na siebie wszystko to, co mogłoby zaburzyć pracę głównego silnika czyli np. piki oglądalności strony.
Headless frontend to rozwiązanie, które bardzo trudno zbudować i utrzymać. Dlatego też na rynku jest niewielu specjalistów, którzy potrafią administrować takimi systemami. Platformy e-commercowe, które korzystają z headless frontend i pozwalają swoim użytkownikom wejść w świat e-commerce 3.0 to marketplace’y, takie jak Allegro czy Amazon czy dostawca otwartego Saas IdoSell. Dzięki temu rozwiązaniu nawet podczas ogromnych pików sprzedażowych Allegro, Amazon i sklepy postawione na IdoSell zbyt mocno nie zwalniają. Przy wzmożonym ruchu klienci mogą bez problemu wyszukiwać towary. Dodatkowo taki model ułatwia handlowcom na nieustanne i bezawaryjne udoskonalanie swoich kanałów sprzedaży.

Na horyzoncie 4.0

Pomimo tego, że mentalnie użytkownicy internetu są już od dość dawna w modelu e-commerce 3.0, nie wszystkie platformy (a co za tym idzie sprzedawcy, którzy z nich korzystają) są gotowe na przejście do tej generacji. Warto zwrócić uwagę na ten fakt, szczególnie, że na horyzoncie majaczy już model e-commerce 4.0, który będzie polegał na zakupach predykcyjnych, w których sztuczna inteligencja pozwoli e-biznesom na znacznie większą i bezkontaktową sprzedaż. Jak wynika z przewidywań rynku, e-commerce już w niedalekiej przyszłości zacznie korzystać z rzeczywistości wirtualnej, rozszerzonej, możliwości robienia zakupów głosowo. Dla firm, które nadążyły za rozwojem e-świata i wdrożyły już systemy 3.0, przejście do kolejnego modelu nie będzie trudne. Po prostu płynnie przejdą do nowych narzędzi i pełnej automatyzacji sprzedaży.

Powiązane treści